Najnowsze wpisy


lut 08 2004 wpadłam na chwilkę
Komentarze: 1

Nie było mnie na blogu parę dni ale nastąpiły kolosalne zmiany w moim życiu. Mam pracę!!!!!!!!!!! Na razie nie bardzo wiem co należy do moich obowiązków ale pocieszam się, że po jednym dniu to mam do tego prawo. Przeczytałam już kupe papierów, mnóstwo ustaw i mam koszmarny mętlik w głowie.

pamietnik_37_latki : :
lut 02 2004 po powrocie
Komentarze: 3

Po powrocie z pracy, oczywiście nie tej której szukam a tej, którą mam i jej nie lubię, w której jestem okropnie wykorzystywana i która nie daje mi się wcale rozwijać (mam swój sklep i nie lubię go) wracam do swoich wspomnień. Tydzień temu w piątek, dostałam propozycję pracy i ją przyjęłam. Cała w skowronkach, zatrudniłam pracownika, rzuciłam się na poszukiwania nowych ciuchów, bo nowa praca wymaga nowych ciuchów, odwiedziłam fryzjera i zrobiłam sobie.... paznokcie, takie fajne długie i zupełnie obce mojej naturze. I tym sposobem zostałam kaleką z wyboru. Ciekawe czy ktoś przeżył z Was koszmar tipsów. Pewnie tak ale ja podzielę cię swoimi przeżyciami. Najpierw okazało się, że nie potrafię założyć płaszcza, otworzenie drzwi do domu okazało się niewykonalne, zrobiła to za mnie sąsiadka, strach mnie ogarnął jak wzięłam długopis do ręki i nie mogłam nic napisać (pokonałam to znajdując gruby długopis - uff), a kompletny kryzys przeszłam kiedy zaczęły się zsuwać ze mnie rajstopy,  nie znalazłam możliwości by je podciągnąć do góry, musiałam je zdjąć rwiąc je prawie na strzępy i nie mogłam wziąść pieniędzy z lady, założenie moich wiązanych butów zajmuje mi 5 minut itd. i okazało się, że jeszcze muszę czekać. I tym sposobem miałam tydzień oswajanie się z szykownymi długimi paznokciami. Tu życzę wszystkiego dobrego każdej kobiecie, która chce zadać szyku pięką dłonią w krótkim czasie. No i znowu musze przerwać.

pamietnik_37_latki : :
lut 02 2004 ciąg dalszy wspomnień...
Komentarze: 1

Skończyłam na szukaniu pracy. Jeśli, czyta to jakaś szukająca pracy 37 latka to wie, że dostanie pracy w tym wieku graniczy z cudem. Matka Polka, która poświęciła parę lat na przygotowanie do życia swojego potomstwa, tak aby nie musiały się tułać po placówkach opiekuńczych typu żłobek przedszkole, była z nim (potomstwem) w pierwszych latach jego wędrówki po szczeblach edukacji, może sobie strzelić w głowę a i tak nikt nie podejmie się ryzyka zatrudnienia jej.

         Ale to według mnie co najmniej dziwne: jestem zrealizowana jako matka, nie pójdę już na urlop macierzyński, odpadają zwolnienia lekarskie na dzieci, pełna stabilizacja w domu, luksus psychiczny i tak dalej.

         No więc, uruchomiłam wszystkie swoje kontakty, odwiedziłam urząd pracy, który powinien pomagać w znalezieniu tejże a nie pomaga. I znalazłam !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nie do wiary ale to prawie prawda. Prawie bo jeszcze nie do końca. Nie siedzę jeszcze za biurkiem, ale już prawie siedziałam, jeszcze chodzę od dyrektora do dyrektora i zachwalam swoja przydatność dla firmy. Ale wszystko jest na dobrej drodze. Właśnie miałam kolejny telefon (30 minut temu) od sekretarki kolejnego dyrektora i jestem umówiona na kolejną rozmowę. To już ostatni. Ten ma przesądzić o wszystkim. Jak pójdę do pracy to będzie znak, że postanowienia noworoczne mają coś w sobie.

 

pamietnik_37_latki : :
lut 02 2004 Tydzień temu .........
Komentarze: 2

Tydzień temu... . Nie trochę wcześniej. Tak jak miliony ludzi na świecie w Sylwestra postanowiłam zmienić swoje życie. Takie zwykłe postanowienie Noworoczne i tak to się przestawiało:

-          nie palę

-          idę na siłownię

-          schudnę 20 kg

-          szukam pracy

No to wszystko. Ale uważam, że wystarczy.

No i oczywiście nic z tego nie zrealizowałam. Palę, nie chodzę na siłownię, nie chudnę i dalej szukam pracy.

Bardziej szczegółowo, to przedstawia się tak:

Palę bo jak przestaję to nie wiem co mam ze sobą zrobić i chce mi się jeść, więc nie współgra pierwsze postanowienie z trzecim.

Idę na siłownię też nie mogę bo mój organizm broni się jak może i ... . O tu opowiem o co chodzi. Trzy lata temu postanowiłam się odchudzać. Znalazłam klub dla pań puszystych i zaczęłam treningi plus szlaban na michę. Dwa razy w tygodniu step, dwa razy siłownia i raz basen. Rewelacja, zawzięłam się schudłam 26 kg, ruch stał się moim sposobem na życie i ... .

Koniec. Nikt mi nie powiedział, że step nie służy prawie 100 kg panienkom.

Dowiedziałam się co to są kolana. No niby wiedziałam, że je mam. Ale nie wiedziałam jak to jest jak pracują. Sztywne spuchnięte nie służą niczemu tylko bólowi. No to teraz tyle na temat kolan, może kiedyś do nich wrócę bo proces przywracania ich do zdrowia też jest godny upamiętnienia.

No więc są zdrowe ale dzieje się dziwna rzecz. Kiedy pomyślę, postanowię, że idę na siłownię a chodzę zawsze wieczorem, tak koło południa w dniu kiedy jest ten wielki dzień powrotu do sali tortur, lewe kolanko przestaje działać, sztywnieje, ogromnie boli i przestaje dopiero kiedy postanawiam, że to jeszcze ni ten dzień zacznę np. za tydzień. I tak w koło.

To trochę dziwne i nie wiem co o tym myśleć. Ale skuteczne bo nie chodzę na siłownię.

I ostatnie : szukam pracy.

 

 

 

pamietnik_37_latki : :